Historia pałacu pomiędzy 2000-2010 rokiem
Nawet, kiedy w 2002 roku redakcja „Życia Bytomskiego”, przeprowadziła wywiad z ówczesną Miejską Konserwator Zabytków w Bytomiu, Barbarą Klajmon, problem ochrony pałacu miechowickiego został przemilczany. Do zabytków wysokiej klasy, które znajdują się „pod opieką miasta”, zaliczono kościół św. Ducha, a także cmentarz Mater Dolorosa.
W dalszym jednak ciągu pojawiały się artykuły o rodzie Wincklerów. Zarówno o Matce Ewie i jej działalności na rzecz potrzebujących, jak o Franzu Wincklerze, magnacie i przemysłowcu – rzeczywistego twórcy Katowic. Jednakże mimo dużej ilości artykułów na temat Miechowic, nie zabrano głosu w sprawie niszczejących ruin pałacowych.
Dopiero w 2004 roku Marcin Hałaś na łamach „Życia Bytomskiego” opublikował reportaż Ruiny jak góra lodowa, w którym napisał:
Warto pamiętać o jednym: obecne ruiny przyrównać można do góry lodowej. Jak wiadomo na powierzchni oceanu widoczna jest tylko 1/8 część góry lodowej. […] Ocalałe w Miechowicach ruiny stanowią zaledwie część wspaniałego pałacu, w żadnym razie nie dającą wyobrażenia o jego dawnej wielkości. […] W latach 90. [XX wieku – przyp. autora] gmina próbowała sprzedać ruiny. […] Dzisiaj na ruiny miechowickiego pałacu pomysłu nie ma nikt oprócz dziennikarzy piszących raz w roku prima-aprilisowe teksty. Kilka lat temu zamieszczono informację, że ruiny kupują od gminy krzyżacy. W tym roku – również z okazji 1 kwietnia „Życie Bytomskie” donosiło, iż w ruinach pojawiła się Biała Dama, która straszy i dręczy w pierwszym rzędzie osoby odpowiedzialne za doprowadzenie i zamku i bytomskich kamienic do ruiny. Był to żart. Niestety.
W 2008 roku w serwisie internetowym www.mmsilesia.pl zamieszczono informację o decyzji całkowitego wyburzenia ruin pałacu w Miechowicach, jednak wiadomość ta nie została potwierdzona. Na forum portalu anonimowy użytkownik zamieścił wspomnienia na temat fresków, które kilka lat wcześniej widoczne jeszcze były na ścianach pałacu, a których już w 2008 roku nie było.
Także redakcja „Życia Bytomskiego” alarmowała wówczas o katastrofalnym stanie obiektu – pęknięciach murów, które nie są już spojone i mogą runąć w każdej chwili. Również w tym samym roku redakcja zwróciła się z zapytaniem do władz miejskich o stan obiektu. W odpowiedzi na to pismo władze miejskie poinformowały, że Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego zaklasyfikował obiekt budowlany jako stwarzający zagrożenie bezpieczeństwa. Skala dewastacji zabytku (zawalone stropy i ściany, popękane nadproża i gzymsy) wykluczały możliwość zabezpieczenia ruin bez przeprowadzenia kompleksowego remontu obiektu.
Sprawa własności pałacu, toczona między gminą a parafią ewangelicko-augsburską, zakończyła się umorzeniem dopiero 22 kwietnia 2010 roku, po czternastu latach od zgłoszenia jej komisji ministerialnej. Było to jednak tylko umorzenie częściowe, w ramach postępowania rewindykacyjnego. W czasie tym żadna ze stron nie mogła prowadzić prac remontowych na obiektach objętych postępowaniem, w związku z czym stan oficyny uległ ponownemu pogorszeniu (mimo że obie strony nie mogły dokonywać remontów ani prac rewitalizacyjnych obiektu objętego postępowaniem, to miasto inwestowało ogromne kwoty w dom dziecka ufundowany przez Matkę Ewę na tym terenie. Inwestycja dochodziła do 3-4 mln złotych, wymieniono także dach za ok. 300 tys. zł).
Jak pisał stanie oficyny portal internetowy www.mmsilesia.pl:
Parafia przed laty wystąpiła o zespół działek, na jednej z nich znajdują się ruiny pałacu. Jednak po kilku latach okazało się, że nie miała prawa domagać się jednej z nich, natomiast należała jej się inna. Sprawą zajmowała się cały czas Komisja Regulacyjna, jednak rozmowy na ten temat nie odbywały się zbyt często. Parafia w międzyczasie zrezygnowała z ubiegania się o część działek, w tym również o tę z ruinami. Informacje o decyzji wysłała ok. pięciu lat temu do UM w Bytomiu. Od roku spór o część działek jest umorzony.
Źródło fotografii: fotopolska.eu
Koloryzacja: Color Revive
Oprac.: Helena Jadwiszczok-Molencka


Komentarze