Podobno owa kapliczka skrywała skarb. Skąd o tym wiemy? Tak mówili ludzie.
Prezentuję opowieść Jacka z Wygiełzowa zebraną i opublikowaną przez Bernarda Szczecha w publikacji: „Srebrne Miasto czyli Bytomskie Legendy i podania”. (Legendę cytuję dosłownie)
„Idąc drogą z Rozbarku do Kamienia przyjdzie się na piaszczyste wzgórze, około 20 metrów wysokie, na którym już od wieków przy drodze stała kapliczka na murowanym słupie. Słup pod kapliczką miał 2 metry w kwadracie, a wysoki był na 11 metra. Na tym to słupie murowanym stała kapliczka 11 metrów wysoka, więc cała wysokość słupa i kapliczki wynosiła około 3 metrów. W kapliczce były trzy małe figury:
Pan Jezusa Cierpiącego
Świętego Jana
Świętego Izydora.
Przy tym kilka obrazków, jak to Matki Boskiej i inne.
Srocza Góra była własnością kilku rozbarskich gospodarzy, których to pola przez nią przechodziły. A ponieważ cała góra składała się z drobniutkiego piasku, toteż właściciele tejże z wszech stron piasek z nie już od dziesiątek lat do swych potrzeb i do sprzedaży rozwozili tak, że droga idąca przez ową górę do Kamienia i Brzozowic była z dwóch stron mocno podebrana.
Z obawy, aby się na tej drodze jakie nieszczęście nie wydarzyło, tak samo, żeby kapliczka się nie obaliła, postanowili właściciele tejże góry razem z gminą rozbarską kapliczkę na Sroczej Górze rozebrać i całą drogę przez powyższą górę idącą spuścić, co też rozpoczęto w roku 1909, w miesiącu sierpniu.
W murze owej kapliczki zamurowany był mały dzbanek gliniany, w którym były jakieś papiery. Lecz ci, którzy się tym powinni byli zająć, zaniedbali przy obalaniu kapliczki kogoś postawić rozumniejszego. Przez to zaniedbanie robotnicy, zajmujący się rozbieraniem kapliczki, a nie mający żadnego pojęcia o dokumentach i papierach mur kapliczki podkopali z jednej strony, a z drugiej strony podważyli i tak cała kapliczka runęła na ziemię. W ten sposób ów dzban gliniany, czyli urnę z dokumentami i pamiątkami stłukli, co się stało z winy tych, którzy mogli i powinni byli się tym zająć. Lecz może ci przypuszczali, że się tam nic takiego znajdować nie może”.
Oprac.: Helena Jadwiszczok-Molencka


Komentarze