Przechadzając się współcześnie ulicą Matejki w kierunku kościoła św. Jacka trudno sobie wyobrazić, że po naszej lewej stronie, gdzie obecnie mieści się kwiaciarnia i bloki, usytuowany był Ogród Pański. Patrząc na jego rzut, widzimy także, że miał on barokowy układ z wytyczonymi ścieżkami.
W oczy rzuca się także, że zamiast współczesnej ulicy Matejki mamy rzekę, a nawet staw! Rzeczka nazywała się Żabim Potokiem, a staw Klukowieckim lub stawem św. Jacka.
Podobno w stawie mieszkały utopce. Znana jest historia, że utopiec mieszkający w stawie wabił kiedyś dziewczynę piękną wstążką. Ona schyliła się, żeby „skarb” podnieść, a wtedy utopiec miał ją próbować wciągnąć do wody. Na szczęście dwóch robotników widziało tę scenę i dziewczynę uratowało. Podobno utopiec miał jej jeszcze pokazywać złoto i nakłaniać, żeby jednak weszła do woda, ale nie skusiła się.
Dziś nie ma już śladu po stawie ani rzeczce. A rzeczka to też nie byle jaka, bo to właśnie źródełko św. Jacka, w którym miały być znajdowane perły różańcowe wspomnianego świętego.
Cieki wodne miały zniknąć w związku z pompowaniem wody w kopalni na Szarleju. A staw? No i skąd wziął się Ogród Pański?
Teren był własnością rodziny Henckel von Donnersmarck. W XVIII w. jeden z hrabiów osuszył część stawu i wzniósł tu właśnie ów ogród. Mówiono, że zrobił to złośliwie. Założył także konkurencyjny dla innych właścicieli browar, gorzelnię i karczmę.
Teren ogrodu posiadał kamienne ogrodzenie. Po pierwszej wojnie światowej nadal funkcjonował jako teren zielony, choć stawu już dawno nie było. Na narożu współczesnych ulic Matejki i Piłsudskiego uzupełniono go opisywanym już pomnikiem poległych w I wojnie światowej.
Ogród zaczął ostatecznie znikać po II wojnie światowej kiedy to tereny przeznaczono pod nową zabudowę.
Oprac.: Helena Jadwiszczok-Molencka



Komentarze