Zanim w Miechowicach powstał pałac, miejscowość od XIV wieku funkcjonowała jako niewielka wieś. Należała kolejno do różnych właścicieli – szlachty, duchowieństwa, a z czasem osób prywatnych. Jej rozwój przyspieszył dopiero w XIX wieku wraz z napływem kapitału przemysłowego i rozwojem górnictwa.
Pierwszy pałac (1812–1817), czyli dzieło Ignacego Domesa
Założenie pałacowe zaczęło się kształtować, gdy w 1812 roku Miechowice kupił zamożny kupiec Ignacy Domes.
Co o nim wiemy? Dr Adam Kubacz podaje: „kupiec pochodzący z Czeladzi, który w 1812 roku nabył dobra miechowickie. (…) Przed swoją śmiercią, w 1833 roku sporządził testament, odczytany w październiku 1837 roku. Na rzecz parafii zapisał on kapitał 320 talarów (remont kościoła, budowa krypty), część odsetek miało także posłużyć na opłacenie miejscowego organisty i na cele gminy. Powyższe osoby i instytucje miały pobierać z tego odsetki. W zamian za to proboszcz 2 razy mszy w intencji zmarłego donatora i jego żony Julianny z domu Fabrici. W 1908 roku H. Tiele – Winkler regulując zaległe powinności wynikające z tego zapisu oddał gminie kilka hektarów ziemi”.
Z myślą o swojej córce Marii rozpoczął budowę klasycystycznego dworu, ukończoną w 1817 roku. Był to elegancki, choć jeszcze stosunkowo skromny budynek o dwóch kondygnacjach, z wielkimi oknami i symetrycznym układem charakterystycznym dla epoki.
Przybycie Franza Wincklera i początek potęgi rodu
W 1819 roku do Miechowic przybył Franz Winckler, młody przedsiębiorca, który robił błyskawiczną karierę dzięki rozwojowi górnictwa i hutnictwa. Po śmierci pierwszego męża Marii Domes zarządzał jej dobrami, a wkrótce poślubił ją – stając się właścicielem Miechowic i jedną z najważniejszych osób ówczesnego Górnego Śląska. O jego postaci pisałam już uprzednio.
To on rozpoczął przekształcanie Miechowic w reprezentacyjną siedzibę rodu.
Katastrofa z 1844 roku i wielka przebudowa
W 1844 roku przez Miechowice przeszła trąba powietrzna, która zniszczyła znaczną część pałacu. Winckler potraktował zniszczenia jako szansę na rozbudowę i unowocześnienie siedziby. Zdecydowano o przebudowie w stylu neogotyku angielskiego, inspirowanego architekturą Tudorów.
Prace prowadził architekt Richard Lucae, jeden z najbardziej uznanych twórców epoki. Dzięki przebudowie pałac zyskał zupełnie nowy charakter – bajkowy, monumentalny, pełen dekoracji i strzelistych form.
Druga faza rozbudowy (ok. 1855–1859) – prawdziwa perła neogotyku
Po śmierci Franza Wincklera prace kontynuowała rodzina, która przyjęła nazwisko Tiele-Winckler (po połączeniu rodów Wincklerów i Tiele przez małżeństwo Waleski Winckler z Hubertem von Tiele).
Dodano wówczas:
- dwa wielkie skrzydła – wschodnie i zachodnie,
- trzy wieże, z których najbardziej imponująca była Wieża Jaskółcza,
- rozbudowany system korytarzy i klatek schodowych,
- reprezentacyjne wnętrza w stylu neogotyckim.
Bogactwo wnętrz
Pałac uchodził za jeden z najbogatszych na Górnym Śląsku. W środku znajdowały się:
- sala obrazów z kolekcją dzieł sztuki,
- sala kwiatowa z oranżerią,
- kaplica z witrażami i sklepieniem żebrowym,
- bogato rzeźbione portale i boazerie,
- zbiory biblioteczne, meble sprowadzane z Zachodu, tapiserie i luksusowe tkaniny.
Dla gości przygotowywano apartamenty na wzór angielskich posiadłości arystokratycznych.
Do pałacu przynależała wieża wodna ze zbiornikiem, do którego wodę pompowano z kopalni „Maria”. Wieża miała ponad 33 metry wysokości i była jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów krajobrazu Miechowic.
Park krajobrazowy – zielona duma posiadłości
Rezydencję otaczał park krajobrazowy o charakterze angielskim. Ścieżki prowadziły wzdłuż stawów, klombów i grup drzew egzotycznych. W parku stały altany, rzeźby i pawilony ogrodowe. Krajobraz ten miał tworzyć romantyczną scenerię dla pałacu, zgodną z duchem epoki.
XX wiek – upadek dawnej świetności
Rodzina Tiele-Wincklerów utrzymywała pałac aż do 1925 roku. W 1925 r. hrabia Claus-Hubert von Tiele-Winckler sprzedał pałac spółce Preussengrube AG, która zarządzała miejscową kopalnią węgla.
Tragiczny finał nadszedł w styczniu 1945 roku. Wkraczające oddziały Armii Czerwonej splądrowały i spaliły pałac. To, czego nie zniszczył ogień, obróciło się w ruinę wskutek powojennej dewastacji.
Oprac.: Helena Jadwiszczok-Molencka








Komentarze