Poniżej przywołuję podanie o śmierci Franciszka Wincklera, które Bernard Szczech zaczerpnął od księdza Bonczyka.
„Wielkie zaskoczenie nie tylko w Miechowicach spowodowała śmierć Franciszka von Winckler, Nikt nie chciał w wiadomość tę uwierzyć, nikt nie chciał się z faktem tym pogodzić, że ich dziedzic nie żyje.
Gdy przywieziono jego trumnę, opowiadano co się to stało, co miało się w Anglii wydarzyć. Powiadano, że Franciszek Winckler sobie tylko znaną drogą załatwił dostęp do niektórych kopalń, gdzie jednak bardzo źle został potraktowany. Został jako szpieg aresztowany, a następnie skrytobójczo zamordowany.
Niektórzy twierdzili, że Winckler chciał poznać i wykraść tajemnicę fabryki cynku, do czego Anglicy nie chcieli dopuścić , więc potajemnie go zgładzili i gdzieś zakopali. Powiadano także, że trumna przywieziona do Miechowic była pusta, a dla niepoznaki obciążona została kamieniami. Inni natomiast twierdzili, że do trumny włożono zabitego psa”.
Zapewne jaka była prawda nigdy się nie dowiemy.
Faktem jest, że Franciszek zmarł nagle 6 sierpnia 1851 roku w Adelsburgu, podczas zwiedzania groty pod Lublaną w obecnej Słowenii. Prawdopodobnie dostał ataku serca. Został pochowany w kaplicy obok starego kościoła w Miechowicach. Następnie jego zwłoki przeniesiono do krypty kościoła św. Krzyża w Miechowicach. Maria Winckler – jego żona zmarła 2 lata później.
Franciszek Winckler był jeszcze z pewnością długo pamiętany. Za katowickim pałacem Tiele-Wincklerów powstał w XIX wieku park dworski, w którym przed II wojną śiatową znajdował się m. in. pomnik ku czci inicjatora reform społecznych dla niższych warstw, właściciela licznych zakładów przemysłowych, a także przekształcenia wsi Katowice w miasto. Fundatorem pomnika był Friedrich Grundmann, a wykonawcą Theodor Kalide.
Źródło: Bernard Szczech, Srebrne miasto, czyli bytomskie legendy i podania.
Oprac.: dr Helena Jadwiszczok-Molencka


Komentarze