h1

Miechowice i Tiele-Wincklerowie, cz. 3

Przepowiednia staruszki nie była jedynym złym znakiem dla Franciszka Wincklera.

Za Bernardem Szczechem przywołuję kolejną legendę, którą ten zaczerpnął od ks. Norberta Bonczyka:

„Gdy Franciszek von Winckler wyruszył w podróż, jak się później okazało ostatnią w swoim doczesnym życiu, wydarzył się wielce znaczący incydent.

Jak zawsze, gdy dziedzic opuszczał na dłuższy czas swój pałac w Miechowicach, przed daleką podróżą żegnali go zebrani domownicy, jak też cała uwielbiająca go służba. Tak również było owego feralnego dnia. Gdy Franciszek Winckler wsiadł do powozu, i machał wszystkim ręką na pożegnanie, nagle z nieba spadł przed nim raniony gołąb, chwilę później coś zatrzepotało skrzydłami i oto w szaleńczym pędzie pogoni nadleciał sokół, który złapał ranionego ptaka i szponami rozerwał go na strzępy. Po zebranych przeleciał strach. Obserwujący to zdarzenie pobledli, przeczuwając w rozgrywającej się przed momentem scenie znaku niebios: Ich pan wybiera się w ostatnią podróż!”

Czy rzeczywiście miało to miejsce? Czy przeszłość Wincklerowi przepowiedziała rzeczywiście staruszka? Jak i dlaczego umarł Franciszek Winckler?

Oprac.: dr Helena Jadwiszczok-Molencka

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kategoria: Aktualności Materiały edukacyjne • 09.01.2026