Dziś opowiem o śmierci Franciszka Wincklera, jednego z największych górnośląskich przemysłowców.
Żył 48 lat. Zmarł nagle 6 sierpnia 1851 r. w trakcie zwiedzania groty w Postojnie. Był to szok dla mieszkańców Miechowic, którzy go uwielbiali. Dlaczego? O tym w kolejnych postach.
Prezentuję legendę, według której śmierć Wincklera miała przepowiedzieć staruszka.
Legendę przytaczam za Bernardem Szczechem, który z kolei opowiedział ją za Norbertem Bonczykiem:
„W maju 1843 r. Franciszek Winckler wziął udział w szkolnej, pieszej wycieczce. Gdy dzieci wraz z opiekującymi się nimi rodzicami przybyli na plac zabaw, a była to rozległa łąka na skraju lasu, nagle nie wiadomo skąd pojawiła się przed miechowickim dziedzicem nieznana nikomu starowinka. Ta zajrzała Franciszkowi Wincklerowi głęboko w oczy , głośno westchnęła i po chwili proroczym tonem oznajmiła, co następuje:
-Ciesz się mój panie, gdyż twój zegar życia wnet dobiegnie końca. Nadejdzie burza, po której gwałtownie wzniesiesz się, jednakże wkrótce później uschniesz, twoje jasne oczy zgasną w dalekim kraju. Tylko twoja córka mimo, że pozbawiona podpory, po trzech wiosnach od twego spoczynku w grobie, rozbuduje rodowe gniazdo. Ród twój jak drzewo gałęziami rozrośnie się. Obcy z dalekiego lądu, który z radością będzie tu witany, rozbuduje to gniazdo i wybuduje świątynię. Imię jego z twoim sławione będzie w całym świecie.
Po tych słowach staruszka znikła bez śladu”.
Źródło:
B. Szczech, „Srebrne miasto, czyli bytomskie legendy i podania”
Fotografia: wygenerowana przez Dream by Wombo
Oprac.: Helena Jadwiszczok-Molencka


Komentarze