Budowa kamienic łączyła się z symultanicznym powstawaniem kanalizacji i wodociągów na danym terenie. Wspomnieć należy bowiem, że jeszcze w 2 poł. XIX w. ścieki płynęły odkrytymi rynsztokami do górnego odcinka Bytomki, co podobnie jak w innych miastach łączyło się z fetorem i zagrożeniem epidemiologicznym. W związku z tym faktem, władze zakupiły młyn Pielki u podnóża Małgorzatki i tam zlokalizowano bytomską oczyszczalnię ścieków.
Cały system powstał w 1900-1904 według projektu Bruggera w stylu secesji (budynki pokrywa glazurowana cegła uformowana we wzory geometryczne).
Problem ścieków rozwiązano kompleksowo poprzez lokalizację przy głównych ulicach kanałów zbiorczych (posiadały one osobne kanały deszczowe i przeznaczone na ścieki sanitarne), podczas gdy boczne ulice wyposażano zazwyczaj w jeden kanał ogólnospławny, do którego wpadały wszystkie nieczystości. Jednocześnie wszystkie ulice wyposażone były w studzienki ściekowe mające połączenia z kanalizacją. Właścicieli posesji zobowiązywano do podłączenia do miejskiej kanalizacji ubikacji, chlewików oraz rynien dachowych. W wyniku tychże działań w latach 20. XX w. wszystkie ustępy spłukiwano wodą i zaprzestano wywozu szamb.
Wielu z bytomskich architektów i budowniczych reklamowało się jako projektanci lub wykonawcy kanalizacji. Piontek, Segnitz, Kozlik… ich nazwiska często pojawiały się w kontekście dokonywanych przebudów nieruchomości i realizacji kanalizacji.
Dużą firmę budowlaną w ówczesnym Bytomiu prowadził Anton Kapst, właściciel narożnej kamienicy przy ul. Powstańców Warszawskich 32 oraz willi przy ul. Sądowej 8. Wiemy o nim, że miał firmę produkującą dekoracje architektoniczne z betonu, był wyznania ewangelickiego i przyjechał do Bytomia z Lądka Zdroju. W księdze adresowej z 1899 r. zamieścił ogłoszenie, informujące, że jego firma została założona w 1872 r. i wykorzystuje patent na cementowe zadaszenia Thomann’sa, a jego fabryka ma największy możliwy wybór dekoracji, choć prowadzi także szerszą działalność budowlaną, w tym właśnie kanalizacje. Siedziba jego firmy mieściła się w Bytomiu w jego willi przy ul. Sądowej 8, drugie biuro prowadził w Katowicach przy Holteistrasse 12.
Z kolei J. Wygasch w księdze adresowej z 1899 r. zamieścił aż dwa ogłoszenia reklamujące swoje usługi. Był architektem i mistrzem murarskim, a swoje biuro prowadził w Bytomiu przy ul. Strzelców Bytomskich. Być może niedaleko parku, gdyż w ogłoszeniu pojawia się informacja o klubie ogrodniczym okręgu przemysłowego w Bytomiu. Zajmował się projektowaniem i wykonawstwem, specjalizował się w nowym budownictwie wszelkiego rodzaju dla Bytomia i okolicy. Miał być doceniany przez władze, jak i osoby prywatne. Wygasch był także upoważniony do wykorzystywania specjalnego patentu na cementowe podłogi, nagrodzonego na wystawie higienicznej w Stuttgarcie w 1890 r. oraz srebrnym medalem w Leipzig w 1892 r. Drugie jego ogłoszenie skupiało się na wykonawstwie w cemencie, w którym można było uzyskać każdą pożądaną formę architektoniczną oraz dekoracyjną na fasadę. Posiadany przez niego patent wykorzystywany był także przy budowie dróg, kanalizacji, bruków.
Tym, który swoje usługi skupił wyłącznie na kanalizacji był z kolei Alfred Katz. Jego podpis widnieje pod wieloma rysunkami w badanych przeze mnie aktach Policji Budowlanej. Musiał dobrze zarabiać jako wykonawca, ponieważ był także inwestorem wielu budynków w mieście, w tym kamienic przy ulicach: Dworcowej 22, Moniuszki 8, Batorego 32, 34 zaprojektowanych przez Hellera, a także przy ul. Powstańców Warszawskich 15, która była zresztą siedzibą jego firmy.
Po fasadach analizowanych już kamienic możemy mniemać, że Katz był z pewnością zwolennikiem secesji łączącej elementy modernizmu. W przeciwieństwie do wielu innych inwestorów nieruchomości wydaje się, że Katz nie fundował kamienic, by je potem sprzedawać, ale utrzymywał się z najmu. Niecodziennie przedstawia się sytuacja z kamienicami przy ul. Dworcowej 22 i Moniuszki 8, które Katz nabył od radcy sanitarnego Maxa Blocha (pochodził z Sakrau, był wyznania żydowskiego). Także i je trzymał aż do śmierci, jednak w 1930 r. przechodzą one na własność spadkobierców dr. Blocha. Może więc odkupili je lub też sądownie wywalczyli. Zaledwie jednak siedem lat później kamienicę przy ul. Dworcowej nabywa kupiec Jakub Jaworski. Patrząc na te daty, można być pewnym, że budynki te poddane były procedurze aryzacji. Nadmienię, że po śmierci Katza firmę przejął Wilhelm Eitz.
Oprac.: Helena Jadwiszczok-Molencka


Komentarze